Jeszcze raz spojrzała na czerwonowłosego. Właściwie co on tutaj robił?Co robił w Wiosce Liścia? Tyle co słyszała miał zostać niedługo Kazekage. Nie była pewna czy to tylko plotki, czy szara rzeczywistość. Niebyła pewna ale:
-Co tu tak naprawdę robisz?
Spojrzał na nią z gniewem. Najwyraźniej otrząsnęła go z rozmyśleń.
- O co ci znowu chodzi?
-Co tu robisz? Co robisz w Liściu?
-Raczej pomagam cię nie zabić. To jest moja ostatnia misja. Potem Wioski będą mogły podpisać pokój.
-Ostatnia? Jako zwykłego ninja?
-Raczej nie powinno cię to interesować.
Odpowiedział z złością i wstał.
-Lepiej się rusz.
Zaczął iść w stronę jednej z ścieżek. Po kilku metrach spostrzegł że wcale nie wykonała jego polecenia. Ta mała smarkula działała mu już na nerwy. Podszedł do niej i spojrzał lodowatym wzrokiem. Sakura zerknęła na niego i udała nieporuszoną. Nie miała zamiaru dłużej go słuchać.
Skoro nie zauważył żadnej reakcji chwycił ją za nadgarstek prawie go miażdżąc, tym samym zmuszając ją do wstania. Haruno zacisnęła zęby i wyrwała się.
-Możesz przestać!
Krzyknęła.
-Idziemy powiedziałem.
-Ale mnie to nie obchodzi. Przyzwyczaj się do tego że wszystkiego i tak nie dostaniesz.
-Założymy się? I co może jeszcze teraz się na mnie rzucisz? Co ty taka mała bezbronna dziewczynka może mi zrobić?
-Jeśli masz zamiar użalać się nade mną to...
Nie dał jej dokończyć.
-No co? Nie obchodzisz mnie ani ty ani nikt inny! Zawsze radziłem sobie sam i tyle teraz idziemy!
-pf.. odezwał się. Nie dziw się że zawsze byłeś sam. Jeśli traktujesz ludzi w ten sposób co mnie.
Wyminęła go szybko i zgrabnie. Ruszyła sama w drogę powrotną. W końcu kiedy się odwróciła stwierdziła że naprawdę idzie sama. Doszła do wielkich bram Wioski. Strażnicy zatrzymali ją na chwilę ale od razu przepuścili dalej.
Noc minęła ponownie niezbyty spokojnie. Miotała się po łóżku. Obrazy które widziała w śnie nie należały do najmilszych.
Dość wczesnym rankiem wyszła z domu. Chciała wybrać się na targ jednak przeszkodził jej Konochamaru.
-Piąta pragnie się tobą zobaczyć.
-Już idę.
Wymienili uśmiechy. Szybkim krokiem różowo włosa kobieta szła w kierunku siedziby Hokage. Po głowie miotały jej się myśli:,, Ciekawe o co chodzi?'' Przekroczyła drzwi największego budynku w wiosce uśmiechając się przyjaźnie do strażników. Była jedną z nielicznych osób swojej rangi której wolno było wchodzić bez pokazywania legitymacji. W końcu była jedyną uczennica Piątej. Stanęła przed drzwiami, położyła dłoń na dębowych drzwiach chcąc je popchnąć... powstrzymała się. usłyszała głos, a właściwie rozmowę.
-Proszę Babciu Tsunade.. pozwól mi jej towarzyszyć.
Chwila znała ten głos. Uśmiechnęła się sama do siebie i z odwagą przekroczyła próg pokoju.
Jej wzrok od razu powędrował w stronę chłopca z blond czupryną. Odwrócił się natychmiastowo. ,,Nie to już nie ten sam chłopiec... Naruto...Zmieniłeś się. Dojrzałeś, wyrosłeś widać w tobie mężczyznę''. Jej wzrok powędrował do niesamowicie błękitnych oczu.
-Sakura-chan.
Uśmiechnęła się, a z oczu powoli zaczęła płynąć samotna łza. Podbiegła do niego i wtuliła się w jego ciało. On z uśmiechem odwzajemnił uścisk.
-Co...co tutaj robisz?
Zapytała cała szczęścia Sakura.
Nie odpowiedział. Zrobiła to za niego Tsunade.
-Wyrusza z tobą do Suny.
W pierwszym momencie Haruno znieruchomiała ,,Ale jak to do Suny?'' zapytała samą siebie. Spojrzała pytająco na swoją mistrzynię.
-Gaara ma zostać niedługo Kazekage i musi wracać do swojej wioski. Tam dokończysz z nim trening. Wydaje mi się że Naruto jest najlepszym towarzyszem jakiego mogę ci przydzielić.
-Tak najlepszym. Kiedy wyruszamy?
-Za godzinę.- Odezwał się blondyn.
Pożegnali się z blondynką i wyszli. Idąc korytarzami w stronę wyjścia niebieskooki wpatrywał się w Sakurę
-Hahaha Naruto przestań się gapić i powiedz o co chodzi.
Uśmiechnął się i zaczął niepewnie.
-Wiesz... wydawało mi się że będziesz bardziej wkurzona z powodu opuszczenia Wioski.
-Bo tak było na początku, ale teraz. Cieszę się że ty tam będziesz.
Wyszli na świeże powietrze. Wiatr potargał włosy dziewczyny. Co rozbawiło chłopaka bo ta zaczęła kląć pod nosem. Spojrzał na nią.
-Bardzo wyładniałaś przez ten czas wiesz...
-Dziękuję. Za to ty bardzo zmężniałeś.
Stanęła teraz naprzeciwko niego i obiela rękami jego szyję wargami delikatnie muskając jego czoło.
-Bardzo tęskniłam Naruto.
Wyszeptała.
-Ja też.
Po godzinie już stali spakowani przed bramami Wioski Liścia. Czekali teraz tylko na Gaarę. Nie oczekiwali go długo bo po pięciu minutach już wyłonił się za rogu. Przystanął i spojrzał na dwójkę towarzyszy.
-Naruto Uzumaki.
Przystanął i z małym zdziwieniem które próbował ukryć wypowiedział te dwa słowa.
-Kopę lat Gaara.
Powiedział uśmiechnięty blondyn.
-Ruszajmy. Usłyszeli ciche słowa rudowłosego. Cała ich trójka i czterech dodatkowych członków ANBU wyruszyli. Po kilku godzinach szybkiego biegu zarządzono postój. Na skraju lasu tuż przy wielkiej skarpie z której było widać całe lasy Konochy pojawiły się namioty i tańczący płomień ogniska. Sakura odeszła od towarzyszy i usiadła na skarpie. Nogi dziewczyny delikatnie zwisały z krawędzi zamyśliła się. Z zadumy wyrwał ją głos dla którego mogłaby zrobić wszystko. Naruto usiadł kolo niej spoglądając w ciemne niebo usłane tysiącami gwiazd..
-Skura...
-Hmmm..
Odpowiedział idąc w jego ślady i spoglądając w niebo.
-Nie chciałem ci tego mówić szybciej ale... Tsunade nakazała abyś się dowiedziała dopiero w Wiosce Piasku... jednak nie umiem dłużej tego urywać przed tak ważną dla mnie osobą.
-O co chodzi?
-Kakashi...
Nie dokończył. Dziewczyna spojrzała na niego przestraszonym wzrokiem dotykając wisiorka na jej szyi. Łapiąc ledwo oddech zapytała.
-Co z nim...? co się stało...
-Wszyto spokojnie uspokój się- położył ręce na ramionach dziewczyny i spojrzał w jej zielone oczy.-Przez cały wczorajszy dzień od kiedy go znalazłaś leczyli go... udało się wiesz... i to dzięki tobie żyje ale... pierwsze słowa które wypowiedział i informacje które przekazał nie były zbytnio zadowalające. Ponoć Akatsuki planują wielki Atak na wioski.
Sakura zakryła dłonią usta i natychmiastowo odwróciła wzrok wbijając go w dalekie, male mury wioski. Zaczęła się trząść, a po jej ciele przeszedł dreszcz. Dobrze wiedziała do czego jest zdolna ta organizacja. Zabijają ludzi bez żadnych skrupułów. Nie pozostawiają żadnej nadziei tylko strach i rozpacz. Nagle poczuła silne ramię które je przyciąga w stronę ciała Naruto. Przytulił ją... wtuliła się w jego tors dopiero teraz czują jaki jest umięśniony. Z jego ust wydobyły się słowa:
-Nigdy nie pozwolę, nigdy i nikomu ciebie skrzywdzić rozumiesz.
Milczała, a w jej głowie zaczęły skakać myśli od ,,Naruto, poprzez Sakuke i ...Gaarę''.
Z mroku dwójkę przyjaciół obserwowała zakapturzona postać w jednej chwili zamachnęła się rzucając w ich stronę kilkadziesiąt shuriken'ów.
-----------------------------------------------
No i jest;D z powodu tak długiej nieobecności postanowiłam to jakoś nadrobić piszą dłuższe. Mama nadzieję że się wam podoba. Hmmm... Zachęcam do komentowania i rad co bym mogła poprawić czy zmienić;]
~Emm.
Jestem ciekawa, jak uda ci się sprawić, że zimny i obojętny Gaara poczuje coś do Sakury. Osobiście jestem zwolennikiem Gaary w wersji przyjaźniejszej, natomiast w twoim opowiadaniu przypomina on Gaarę z pierwszej serii Naruto. Ale w każdym razie całość bardzo mi się podoba, Dawno nie czytałam opowiadania SakuraxGaara. W sumie to prześladują mnie w kółko te stereotypowe łączenia typu SasuSaku czy tam NaruSaku, więc w końcu coś nowego :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie, dopiero od niedawna zaczęłam pisać ale myślę że nie jest źle:) No i czekam na dalszą część :)
OdpowiedzUsuńYeah! Ja chcę dalszą część;D
OdpowiedzUsuń