-Ten człowiek powinien się pójść leczyć!
Sakura nienawidziła ludzi którzy nagannie się spóźniają. Jedyny wyjątek to Kakashi. Racja na początku nienawidziła tego, że cała ich trójka potrafiła czekać kilka godzin, aż przyjdzie. Mimo to po kilku miesiącach zrozumiała, że sensei ma już to w nawyku i przyzwyczaiła się. Tylko- Gaara to nie Kakashi- postanowiła dłużej już nie czekać. Ruszyła z powrotem do wioski. Nie śpieszyła się, szła spokojnie spacerkiem podziwiając zieleń lasu, muzykę szumiących liści, promieni które ogrzewały jej skórę. Idąc w ciszy przestraszyła się nagłego jęku zza krzaków.
-Sa...sa...sakura.
Głos wydawał jej się dziwnie znajomy. Ostrożnie wyjęła z małej torebki kunai. Gotowa do natychmiastowego ataku. Podeszła wolno do zielonej kępy liści i gałęzi. Delikatnie odsłoniła jakąś jej część. To co zobaczyła sparaliżowało ją na moment. Podbiegła do rannej osoby. Po szarej czuprynie i masce od razu wiedziała kto to jest.
-Kakashi sensei.
Wyszeptała niesłyszalnie. Kładąc jego głowę na swoich kolanach odkryła delikatnie miejsce najgroźniej wyglądającej rany. Jedna, wielka, głęboka rana rozciągająca się pod obydwoma obojczykami. Różowowłosej dziewczynie napływały do oczu łzy, jednak ,,Przestań! Musisz coś zrobić! On umiera.'' Te ostatnie słowa które wypowiedziała w myślach sprawiły, że poczuła przypływ energii i chęci do natychmiastowego działania. Skupiła się. Czakrę zupełnie przelała na dłonie. Wokół palców zaczęły tańczyć małe zielone płomyki. Oddychała spokojnie. Delikatnie położyła ręce nad raną. Robiła wszystko tak jak mówiła jej Tsunade, mimo to na wiele to się nie zdało jednak rana wydała się minimalnie mniejsza.,,Muszę coś wymyślić... Chwila, wiem!''. Skrzyżowała palce wypowiadając trzy słowa. Zaraz obok niej pojawiła się druga ona.
-Wiesz co masz robić.
Stworzony przed chwilą klon o wyglądzie Sakury pobiegł do wioski, szukając Tsunade. Za to prawdziwa Haruno została przy swoim sensei. Używając swoich nabytych zdolności próbowała jak najdłużej przytrzymać go przy życiu. Spojrzała na niego jeszcze raz tym razem niepotrzebnie. Do oczu napłynęły jej łzy których już nie umiała pohamować. Jedna z nich spłynęła po jej policzku zostawiając mokrą ścieżkę, toru po którym spływała. kiedy dopłynęła do krawędzi spadła na policzek na wpół żywego człowieka. Dopiero teraz dziewczyna spostrzegła, że rana pod obojczykami może i jest tą najgorszą ale poza nią Kakashi miał mnóstwo innych. Równie głębokich. Bała się że pomoc nie nadejdzie zanim skończą jej się siły.
Po 15 minutach do uszu dziewczyny doszły odgłosy biegnących ludzi i już po chwili było przy niej z 20 osób. Jedna z nich powoli odsunęła Sakurę na bok.
-Daj im teraz popracować. Ty już zrobiłaś swoje.
Spojrzała na starszą od siebie kobietę, która obdarzyła ją szczerym uśmiechem. Odetchnęła. Po kilku minutach już nie było wokół niej nikogo. Miła kobieta prosiła ją, aby wróciła razem z nimi do wioski ale nie chciała. Oparta o duże drzewo oddychała głęboko rześkim powietrzem. Od czasu kiedy dowiedziała się o swoim demonie, zaczęła trochę inaczej patrzeć na to wszystko. Nie wiedziała dlaczego, ale właśnie od tego czasu zaczęła bardziej doceniać piękno natury wokół siebie. Radował ją każdy świergot ptaków, każdy szemrzący strumień wody, każdy taniec liści poruszanych wiatrem. Zaczęła żyć jak w bajce. Napawała się jeszcze przez chwilę tym uczuciem. Po czym wstała i ruszyła przed siebie. Nie w stronę wioski ale w zupełnie przeciwnym kierunku.
*
Kiedy otworzyła oczy na początku nie skojarzyła gdzie jest. Spostrzegła tylko blask odbijających się z nieba gwiazd w chłodnej tafli małego jeziorka. Kiedy otworzyła oczy na początku nie skojarzywszy gdzie jest. Spostrzegła tylko blask odbijających się z nieba gwiazd w chłodnej tafli małego jeziorka. Podniosła się z ziemi, a trawa na której leżała powoli przybierała swój naturalny wygląd. Rozejrzała się wokół. Nikogo nie było. Wstała na równe nogi i podeszła do zimnej wody, zamoczyła ręce i opukała twarz, pozwalając ab chłodny wietrzyk ją osuszył. Kiedy to już uczynił, odwróciła się. Zdziwiona patrzała proso przed siebie. W miejscu w którym nie dawno spala stał oparty o pień drzewa chłopak. Z założonymi rękami skierował na nią wzrok. Stawiając jedną nogę przed drugą stanęła naprzeciwko niego.
-Co tu robisz?- spytała.
-Co ty tu robisz lepiej mi powiedz.
Ton głosu był inny niż zazwyczaj, a oczy wydawały się być mniej egoistyczne, chociaż i tak ciągle widać w nich było niechęć.
-Cała wioska ciebie szukała.
-Szukała?
-Kilka godzin temu wysłałem im powiadomienie.
Spojrzała na niego. Podeszła do równoległej linii i usiadła dobre 1,5 m. obok niego.
-Masz zamiar teraz tak tu siedzieć?
-A co, nie wolno mi?
Poirytowany usiadł opierając się o pień drzewa w tym miejscu w którym ostatnio spała.Jak najdyskretniej umiała uniosła wzrok na Gaarę. Kiedy nic nie mówił i był pogrążony w własnych myślach wydawał się o wiele mniej niebezpieczny. Bardziej spokojny i opanowany jakby był taki zawsze.
--------------------------------------------------------------------------------------
Powiem szczerze.
Najmocniej przepraszam każdego kto czekał tak długo. Problem jest jeden. Przyznaję się bez bicia, że na początku przez te pierwsze dwa tygodnie nie miałam zbytnio czasu bo ostatnie resztki wakacji, zakupy szkolne itp. Jednak -,-Komputer mi się rozwalił, dając go do naprawy zapewniali mi że nie potrwa to długo. Czekałam trochę ponad miesiąc i w końcu udało się ,,Mam!''. tylko tyle że mama zmieniła w tym czasie firmę (TV, internet i te sprawy) i znowu trochę czekałam, aż łaskawie przyjdą i dadzą wszystko co trzeba aby podłączyć neta -,-, dlatego wchodziłam na niego u rodziny znajomych ale nie czułam się tak aby trochę nad tym posiedzieć i coś napisać przepraszam ;/
Jednak za to obiecuję że teraz posty będą znacznie częściej 1 na tydzień co najmniej.
Dziękuję każdemu kto mimo wszystko czekał i jeszcze raz najmocniej przepraszam;*
~Emm..
Czekam mam nadzieję że niedługo coś się pojawi;D
OdpowiedzUsuń