-Największe zło....?
Nie mogła uwierzyć własnym uszom. Była zła na siebie, na nieżyjących już dawno rodziców, na Tsunade że nie powiedziała jej wcześniej, na cały otaczający ją świat. Rozejrzała się: gdzie ona jest? Było już ciemno prawie nic nie było widać słyszała tylko szum zielonych o tej porze roku drzew i szemrzący nieopodal strumień najpewniej zimnej wody. Podniosła się i zaczęła iść w stronę malutkiej rzeczki. Jej źrenice pod wpływem ciemności poszerzyły się. Wyszła zza jakiś krzaków i ujrzała niesamowite dzieło natury. Przy płynącej wodzie stał duży kamień. Różowo włosa osóbka usiadała na nim zdejmując buty i zamaczając do lodowatego strumienia bose stópki.
Nagle do głowy przyszła jej myśl. Od kiedy pamięta prawie co noc śnił jej się ten sam sen. Ciała dwóch nie znanych jej osób skąpane w tańczącym świetle świec i to uczucie wypełnienia duszy małej dziewczynki po rozbłysku światła.
Czy to miało sens?
Powiew silnego wiatru nasilił jej uczucia rozpaczy i nienawiści. Pomimo tego, że wiedziała,iż da się żyć z demonem to równie dobrze zdawała sobie sprawę z tego jak trudno to się przeżywa. Przecież sama kiedyś bała się Naruto, unikała go jednak po czasie zaprzyjaźniła się z nim i wiedziała: to człowiek pełen życie, szczęścia i marzeń.
Wstała i poszła wzdłuż strumienia. Lodowata ciecz koiła jej nerwy i przyzywała dziwny spokój jej duchowi.
Nagle silny ból głowy sprawił, że dziewczyna upadła z sykiem na kolana. Ból który rozsadzał jej czaszkę od wewnątrz nasilał się i kiedy miał już osiągnąć szczyt.... zniknął.
****
Poranne słońce obudziło śpiącą na dużym łóżku dziewczynę. Podniosła powieki i pokazała światu barwę swoich tęczówek. Jeszcze wczoraj wieczorem napisała list do Tsunade z powiadomieniem, że przyjdzie do niej z rana i zarazem prośbą aby spotkały się sam na sam.
Sakura wstała, umyła się i przebrała. Nie miała zamiaru tak łatwo odpuszczać, nie za cenę marzeń i zmarnowania swojego życia.
Poranne uliczki w Konocha były już pełne ludzi idących po poranne zakupy itp. Haruno szła z podniesioną głową jakby nigdy nic, jednak w jej głowie plątały się różne myśli.,,Przecież chcę poznać prawdę''. Weszła do biura Hokage bez pukania. Blondynka siedząca za stołem, pijąca świeżą herbatę spojrzała na nią.
-Sakura... siadaj. W czym mogę ci pomóc?
-Chciałabym znać prawdę.
-Dobrze...
Tsunade opowiedziała jej o tym co sama wiedziała: w jaki sposób zapieczętowano demona i co to za sobą niesie, jednak...
-A kim byli moi rodzice?
-Nie wiem...
-Dziękuję.
Sakura chciała już wychodzić kiedy Piąta powiedziała.
-Znalazłam ci kogoś kto ci pomoże się z tym oswoić. Przyjdź do mnie jutro o 13.
-Hai.
Wyszła. Przez całą drogę do domu zastanawiała się kto to mógł być. Przez chwilę nawet miała nadzieję, że to może ten blondyn o krystalicznie błękitnych oczach:,,Naruto''. Mimo to opuściło ją to wrażenie, gdyż jej przyjaciel wyruszył na misję i nie wiadomo było kiedy powróci.
Zanim wróciła do domu poszła po jakieś zakupy na śniadanie. Spotkała Ino, wymieniła z nią kilka zdań i wróciła do domu.
Dzień minął zwyczajnie śniadanie, spacer, ramen... Nastała noc. Sakura chcąc się już położyć przebrała się. W jednej chwili padła na łóżko pod wpływem bólu głowy który teraz przeniósł się i na płuca. Dziewczyna leżała dysząc, a z oczu popłynęły jej małe łzy. Miała ochotę krzyczeć z bólu jednak nie mogła. Czuła się jak kartka papieru rozrywana na strzępy i wrzucana do ognia.
===============================================================
Z dedykacją dla Ani ta ~wie, słowa wciąż się powtarzają Xd ;]
Mam nadzieję, że się podoba.
~Emm.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz