Naruto nadal obejmował Sakurę, a ta wtulała się w jego ciało. Stał tak przez chwilę myśląc nad tym dlaczego w ogóle tak postąpił. Przecież mógł pozwolić im zginąć. Nie miałby na karku tej smarkuli, może jednak... nie bzdury. Zależało mu na jej bezpieczeństwie? Przecież jeszcze wczoraj sam jej szukał kiedy zniknęła wmawiając jej, że wszyscy tak naprawdę szukali. ,,Nie. To na pewno poczucie misji... Miałem ją chronić i nic poza tym. To zwykłe przyzwyczajenie, aby wykonywać swoje zadania najlepiej jak mogę''.
Odszedł w stronę ogniska siadając przy cieple i świetle bijącym od niego.
-Możecie odpocząć. Ja zajmę się wartą.
Członkowie ANBU skinęli tylko głowami i weszli do namiotów.
Naruto siedział tak dobrą godzinę. Sakura zasnęła w jego ramionach. ,,Zabawne... kiedyś skakałbym ze szczęścia-uśmiechnął się do swoich myśli.-W sumie teraz też jestem szczęśliwy, że ciebie mam.-Zerknął na śpiącą dziewczynę.-Wyładniałaś naprawdę... zawsze będę ciebie kochał... kochał jak własną siostrę członka rodziny której nigdy nie miałem... Mimo to do szczęścia brakuje mi tylko jeszcze... Hinaty.'' Na jego twarz ponownie zagościł uśmiech na wspomnienie ciemnych włosów i pięknych oczu tak nieśmiałej dziewczyny. Od pewnego czasu myślał tylko o niej. Wstał najdelikatniej jak umiał biorąc różowowłosą przyjaciółkę na ręce. Zaniósł ją do jej namiotu. Kiedy wychodził usiadł naprzeciwko Gaary.
-Możesz iść się położyć.
-Nie. I tak bym pewnie nie zasnął. Gaara...
-Hmmm...?
-Nie już nic. Idę na chwile się przejść.
Odpowiedział i ruszył skrajem lasu przed siebie. Chciał porozmawiać z Gaarą o Akatsuki ale... po co właściwie? Na pewno wiedział już wszystko od Tsunade. Może jednak powinien wrócić do niego i pogadać o Sakurze? Nie miał serca, aby co chwile przypominać rozmową o tym dziewczynie.,,Biedna...''Wzniósł głowę ku niebu. Starał się nawet nie wspominać przy niej ani nie wypytywać o to w jaki sposób demon znalazł się w jej ciele.
Pozostał sam przy ognisku.Właśnie ,,Zawsze sam. Dlaczego?-Podniósł głowę do nieba.- Dlaczego zawsze zostaję sam. Nie mam przyjaciół...''. Dziwne uczucie myśleć o takich rzeczach.Pragnął roześmiać się na cały głos. Od kiedy on Gaara przyszły Kazekage żali się że nie ma przyjaciół?. Usłyszał nagle jakiś szelest za swoimi plecami obrócił się nagle gotów do walki. Cisza. Po chwili ponownie coś się poruszyło i miał wrażenie, że zmierza ku niemu. Natychmiastowo zobaczył.
Czarny długi płaszcz powiewał na wietrze. Od otoczenia odzwierciedlały się tylko czerwone chmury. Stanął przez turusowookim i przemówił lodowatym tonem, nie ukazując ciągle twarzy:
-Radzę ci się poddać... Tu i teraz-Jego głos był stanowczy.- Wtedy po cichu odejdziemy i oszczędzimy im wszystkim niepotrzebnego cierpienia.
Gaara zmroził go wzrokiem. Nie ruszył się, nic nie powiedział, nie wykonał nawet najmniejszego, najdelikatniejszego gestu.
-Nie, a więc dobrze.
Z szybkością wyrzucił w stronę chłopaka wielką ilość przeróżnych rzeczy. Natychmiastowo wielka ściana piachu wyłapała wszystkie zwracając je właścicielowi. Wymienili kilka ataków kiedy usłyszeli kroki. ,,Naruto'' Pomyślał Gaara. Wróg wykorzystał sytuację kiedy czerwonowłosy zamyślił się na te dwie sekundy i posłał kolejne ostrza. Jedno z nich zacięło przy nadgarstku przyszłego Kazekage. Przeklął. Napastnik uciekł tym samym w stronę drzew, sycząc jakieś ostrzeżenia.
-Zabiję każdego kto będzie wchodził nam w drogę.
Gaara szybko machnął ręką, a piach pochłonił wszelaką broń i odrzucił ją w przeciwnym kierunku do blondyna. Cała walka toczyła się cicho nikt nic nie zauważył.
-Gaara-kun..- powiedział niebieskooki.-Jeśli chcesz idź się połóż naprawdę.
Tym razem kiwnął głową i ruszył w stronę namiotu. Kiedy wszedł usiadł na środku trzymając się za nadgarstek. Jeszcze nigdy nie był zraniony... Ciekawe doświadczenie. Coś się zmieniło... tyko co? Dlaczego ziarna piasku nie obroniły go? Przecież zawsze robiły to nawet bez jego rozkazu.
,,Bo stajesz się słabeuszem.''
Usłyszał przeraźliwy głos w swojej czaszce. Momentalnie przyszła mu do głowy jedna rzecz. ,,Naruto... naprawdę mnie nazwałeś Gaara-kun?'' nikt w całym jego życiu go tak nie nazwał. Potrząsnął głową. O czym on w ogóle myśli. Położył się na plecy. Nie mógł zasnąć. W głowie co chwila rozbrzmiewał głos potwora.
Nastał ranek. Po spakowaniu wszystkiego cała siódemka stanęła w okręgu.
-No to możemy ruszać.
Odezwał się jeden z ANBU. Wszyscy skinęli głową oprócz Sakury. Kiedy chcieli już ruszać, spojrzała w lewo. Stał tam jej ,,nauczyciel' i najzwyczajniej w świecie zaciskał jedną rękę w pieść. Spojrzała na wszystkich pozostałych towarzyszy i powiedziała.
-Tak... wy ruszajcie ja muszę chwilkę porozmawiać z Gaarą.
-Ale Sakura-chan...
-Idź Naruto-uśmiechnęła się.- biegnijcie wolniej to zaraz was dogonimy.
-Obiecujesz?
Spojrzała w jego błękitne tęczówki, podchodząc. Dotknęła policzka i potwierdziła skinieniem głowy. Ruszyli. Odwróciła się. Przed nią stał wysoki mężczyzna z mrożącym spojrzeniem.
-Czego znowu chcesz?
Egoistyczny ton głosu sprawił że Haruno zaczęła żałować swojej decyzji. Podeszła bliżej i chwyciła go za dłoń. Natychmiastowo ją odsunął.
-Do cholery! pokaż!
Krzyknęła. Zaczęło się w niej gotować.
-Nie wiem o co ci chodzi.
Odparł. Schował bardziej niezdarnie owinięty nadgarstek.
-Gaara! Naprawdę zaczynasz mnie już wnerwiać. Pokaż mi to!
-Nie-odparł oschłym tonem patrząc na nią wściekle.
-Kuso! Wszystko wczoraj widziałam! Pokaż mi to tu zaraz, bo naprawdę nie ręczę za siebie.
Niechętnie wyciągnął rękę przed siebie. Odwinęła bandaż i spojrzała na ranę. Nie należała do najgroźniejszych, ale widać było że jest wielkim ryzykiem zakażenia.Schyliła się do plecaka poszperała chwilę i już miała przy sobie małą fiolkę, wacik który nasączyła zawartym płynem w pojemniku.
-Ała. Debilko piecze.
-Zamknij się. Trzeba było mi to od razu pokazać.
Po oczyszczeniu rany poszperała jeszcze przez chwilę w plecaku. No tak musiała czegoś zapomnieć... jak zwykle. Wyjęła z małej torebki przy nodze kunai i zścieła kawałek swojej bluzki. Podeszła z powrotem do chłopaka, starannie obwiązała materiałem oczyszczoną ranę. Spojrzał na nią.
-Co znowu?
-Wszystko widziałaś?-Jego ton uległ delikatnej zmianie, mimo to spojrzenie nadal mroziło krew w żyłach.
-Tak. Nie sadzę, aby dobre było zatajenie tego przez Naruto.
Kiwnął głową i bez słowa ruszyli w pościgu za towarzyszami tej wyprawy.Mijali w milczeniu kolejne drzewa, co chwila zbliżali się do przyjaciół. Gaara narzucił niesamowite tępo, Sakura ledwo łapała oddech. Wyskoczyła z jednego, z grubszych konarów drzewa i złapała się ręką za grubą gałąź. Niestety to nie ona zawiodła, tylko brak sił w dziewczynie. Puściła ją i zaczęła lecieć w dół. Z myślą, że zaraz spadnie z wielką siłą na ziemię przygotowywała się na wielki ból. Mimo to ten nie nastąpił.
Zbliżając się ku ziemi, poczuła tylko w pewnym momencie ciepło czyjegoś ciała i nagle ustała. Oddychała szybko i dopiero po chwili zdecydowała się uchylić powieki.Przed sobą zobaczyła niesamowicie turkusowy kolor czyiś tęczówek. Momentalnie otrząsnęła się, zakłopotana wykonała gest przez, który mężczyzna postanowił ją od razu na ziemi i oddaliła się kilka kroków. Nadal dyszała. Odwróciła twarz w jego stronę, a wargi delikatnie ułożyły się w dwa słowa:
-Dziękuje Ci.
Podeszła bliżej.
---------------------------------------------
Hyhyhyhyhy podoba wam się?;D Ogl. polubiłam to dłuższe pisanie;]
~Emm..
Bardzo fajny rozdział. Jestem ciekawa, który członek akatsuki miał z nim to zaszczytne spotkanie. Powinni trochę dłużej walczyć- to nie w stylu akatsuki, przychodzić po jinchurikiego i dać sobie tak szybko siana. :) No i w ogóle- rozumiem że w twoim opowiadaniu obrona absolutna Gaary zależy od Shukaku? Bo to jedyne wytłumaczenie tego incydentu z nadgarstkiem... No w każdym razie widzę że wena ci dopisuje, mi trochę mniej ( w sumie to ja mam przebłyski chęci do pisania średnio raz w miesiącu) no to czekam na kolejny rozdział byle szybciutko!
OdpowiedzUsuń