piątek, 15 listopada 2013

11-,,Ogrody pustyni''

Poczuła narastającą złość i żal. Żal do siebie, do Gaary, do całej trójki, do całej tej przeklętej wioski. Nie mówiąc nic z szklistymi oczami, których nikt nie spostrzegł ruszyła w stronę drzwi. Przechodząc koło rudowłosego natrafiła na jego turkusowe tęczówki. Od razu przyspieszyła i bez słowa otworzyła drzwi gabinetu, po czym zamykając je stanęła i oparła głowę o ścianę. Nagle poczuła wielki gniew... musiała to gdzieś, gdziekolwiek wyładować. Skierowała się ku wyjściu z budynku. Biegła, biegła jak najszybciej nie zwracając uwagi na kilku ludzi którzy najprawdopodobniej wracali z jakiegoś zebrania. Wypadła na świeże powietrze, nie wiedząc gdzie iść dalej skręciła w pierwszą boczną uliczkę na jaką natrafiła. Biegła, a gdy dotarła do końca drogi zobaczyła przed sobą niesamowitą rzecz.
Wielki ogród. Ogromna łąka z kilkoma drzewami. Pełna kwiatów, ziół, ogrodzona wyższym murem od reszty wioski. Oddech jej się wyrównał, więc powoli podeszła bliżej. Na murku była mała zdobiona złotym napisem tabliczka.
-,,Ogrody pustyni.''
Przeczytała drżącym głosem Sakura. Weszła przez wejście. Rozejrzała się. Wejść było cztery najprawdopodobniej każde z innej strony świata. Weszła głębiej... nie mogąc się powstrzymać zdjęła buty. Najpierw jednego potem drugiego. Pod stopami poczuła miękkość trawy. Woń kwiatów i ziół sprawiała, że poczuła się jak w domu. Na środku tych ogromnych pól od razu położyła się na plecach. Momentalnie cała złość i gniew zniknęły. Zatracona w zapach który ją otaczał patrzyła jak niebo najpierw pomarańczowieje, potem różowieje przechodząc w purpurę która stała się granatem. Kiedy ujrzała pierwsze plamki na niebie postanowiła wracać. W końcu wyszła z gabinetu nic nie mówiąc, Naruto pewnie zaczynał się martwic.
 Bez trudu odnalazła drogę powrotną. Od razu jak przekroczyła próg rezydencji skierowała się do swojej sypialni. Zamknęła jesionowe drzwi i rzucając na łóżko czerwoną bluzkę ruszyła do łazienki. Zdjęła całą resztę ubrania i niezdarnie położyła je na parapecie. Weszła pod prysznic. Odkręcając kurki całkowicie zrezygnowała z cieplej wody. Chłodne kropelki odbijały się od jej delikatnej skóry. Zwróciła twarz ku lecącej wodzie. ,,Spokojnie-mały dreszcz przeszedł jej po plecach- To na pewno nie on ubzdurałaś coś sobie i tyle''. Przymknęła oczy. Zobaczyła chytry uśmiech, pełne nienawiści oczy. ,,Nie... to na pewno on.'' Wyszła, otarła mokre ciało ręcznikiem i sięgnęła do szafki gdzie miała już ułożone swoje koszule.
Wybrała delikatnie pudrowaną koszulę nocną nałożyła ją na siebie i wyszła. Położyła się. Mimo to nie mogła zasnąć. Przekręcała się z boku na bok jednak nic jej to nie dawało. Nie wytrzymała... wstała i podeszła do uchylonego okna. Odsłoniła zasłony. Mały wietrzyk poruszał spokojnie jej mokrymi włosami okalając całe jej ciało. Spojrzała na gwiazdy. Błyszczące male plamki na niebie. ,, Oni gdzieś tam są''. Uśmiechnęła się na tą myśl. 3 Hokage- Hiruzen zawsze jej powtarzał, że nie ważne gdzie jest oni zawsze będą z nią. Cały jej klan, przyjaciele którzy odeszli. Wszyscy to teraz po prostu male plamki na nocnym niebie które spoglądają na nią z tej wielkiej wysokości. Haruno zawsze zdawała sobie sprawę z tego jakie miała wielkie szczęście trafiając akurat na Trzeciego. Człowiek mądry, tak wiele jej zdążył przekazać przed śmiercią. Mimo to czuła, iż był gotów przekazać jej jeszcze więcej. Zabolało ją to jak i od kogo dowiedziała się o demonie. Dlaczego nie powiedział jej od razu?,, Może miał powody?'' . Spytała samą siebie. Zastanawiając się tak, dłonią dotknęła lodowatego szkła, które pod wpływem jej dotyku zaczynało być co raz to cieplejsze. Stala tak wpatrzona w niebo, rozmyślając o tym co było jest i będzie.

Gaara szybko i cicho przemierzał korytarze. Był tak na nią wkurzony, miał ochotę rozszarpać ją na wszelakie jak najmniejsze kawałki. Demon w jego głowie krzyczał, wyrywając się spod jego panowania. Chłopak jednak nie chciał dopuścić do tego, aby ten przejął kontrole co kończyło się wielkim bólem w czaszce.
Stanął przed jej sypialnią cicho otworzył drzwi. Spojrzał.
Tak stal wpatrując się w niebo. uchylone okno z którego dobywał się wietrzyk poruszało jej włosami i delikatną koszulą nocną. Na ten widok bestii w nim ukryta zaczęła się szarpać jeszcze bardziej, wyzywając go chciała zedrzeć te łańcuchy i tą przeklętą klatkę która utrzymywała go w środku tego chłopaka.
Twarz Gaary nagle zmieniła swoje znaczenie.
-Gdzie ty do cholery jesteś! Czekam przez cały ten czas.!
Sakura gwałtownie się odwróciła... Trening. Nie zapomniała o nim po prostu nie chciała za nic go już dzisiaj widzieć a tutaj... Stał w całej okazałości w jej sypialni, wnerwiony jak mało kto. Na samo wspomnienie twarzy jego ojca krzyknęła.
-Wyjdź!
Krzyknęła wymachując ręką.
-Nie! Jestem u siebie!
-Wynocha!
Nie miała zamiaru go już dłużej znosić. Z każdą sekundą co ra bardziej przypominał ojca, co raz szybciej do oczu napływała jej fala łez. W końcu nie wytrzymały i male kropelki powoli zaczęły spływać po jej polikach.
-Nie! Co znowu się mazgaisz! Jesteś jak mały bachor bez....
Nie dokończył, bo zapłakana Sakura już podchodziła do niego wrzeszcząc.
-A ty ! Jesteś jak swój ojciec! Bez serca i duszy. Działasz wszystkim na psychikę! Zabijając każdego z zimną krwią nie parząc na ich i cierpienie bliskich! Jesteś jak prawdziwa chodząca bestia! Zjeżdżaj stąd!
-Nie porównuj mnie do niego! Nigdy!
Wrzasnął. Widać było po nim że słowa dziewczyny dotknęły go delikatnie.
-Bo co?!
-Nawet nie wiesz jaki on był!
-Wiem i to za dobrze! Już! Nie chcę ciebie tutaj widzieć ani sekundy dłużej!
Różowo włosa odpyskiwała mu jakby dla niej było to codziennością. Chociaż gdyby się bardziej zastanowić od jakiegoś czasu naprawdę był to codzienny rytuał w jej zagmatwanym życiu.
-Nie! Ty mała gówniaro! Nie mas prawa w taki sposób mnie obrażać! Nic nie wiesz o mnie, o mojej rodzinie! Nawet najdrobniejszej rzeczy!
Sakura podeszła do niego i położyła mu dłonie na klatce piersiowej. Od razu poczuła ciepło bijące od jego ciała. Ponownie zauważyła jaki jest umięśniony, a co ją najbardziej zaskoczyło... poczuła jego serce. Biło jak oszalałe, miała wrażenie, że za chwilę ucieknie z piersi chłopaka i wybiegnie. Przyciągnął ją do siebie łapiąc za nadgarstki. Byli tak blisko, czuła jego oddech na skórze swojej twarzy. Ocknęła się z tego błogiego stanu i rzuciła mu ostre spojrzenie, które równie dobrze mogłoby zabić.
-Ty też!
Usłyszał krzyk pomieszany z szlochem kiedy go wypychała za drzwi. Nie wiedział co powiedzieć. Własnie niedawno poznał jedyna osobę która zdołała mu się sprzeciwić, a co gorsza nadal to robiła z taką łatwością.
Spojrzał na drwi które jeszcze przed chwilą zamykały się z wielkim hukiem.
,,No no pozwalasz Smarkuli tobą rządzisz. Co chwila mnie zaskakujesz.''
Usłyszał tępy znajomy głos, drwiący z niego.
Odszedł do swojej sypialni. Znalazł się w pokoju... od razu ruszył do małego barku gdzie miał schowany swój trunek. Wyjął dwie buteleczki sake i bez jakiegokolwiek opanowania otworzył jedną z butelek, upijając kilka dobrych łyków.

Sakura opadła na kolana. To był koniec nie wytrzymywała tego. Jego widok za bardzo jej o wszystkim przypominał. Zakryła twarz dłońmi i cicho szlochała. Nagle usłyszała cichutkie pukanie do drzwi. Nie odezwała się mimo to osoba stojąca za nimi nawet nie czekała na pozwolenie. Zza uchylonych drzwi wyjrzały niebieskie oczy.
-Sakura-chan... Co... co się stało?
Zapytał smutnym głosem jednak dziewczyna nic nie odpowiedziała. Po chwili kiedy chciał przekraczać próg powiedziała drżącym głosem.
-Naruto błagam.... zostaw mnie teraz samą.
Uzumaki stal tak jeszcze przez chwilę po czym zamknął drzwi z bólem serca. Odszedł.

W tym samym czasie Haruno powoli podniosła się z ziemi. Podeszła do lustra wiszącego na ścianie łazienki. Czyt teraz będzie tak zawsze? Czy teraz zawsze będzie płakała jak tylko go gdzieś zauważy? Nie chciała tego. Nie na pewno do tego nie dopuści. Tylko dlaczego?
,,I dobrze ci tak''.
Usłyszana już tak dobrze znany jej głos. Znowu się odezwała. Nienawidziła gdy to robiła.
,,Zamknij się'' Odpowiedziała tylko w duchu i poszła się położyć.
Pomimo tego, że wierciła się długo na łóżku w końcu usnęła. Przed jej oczyma nagle pojawił się Gaara. Nie ten z ostatniego czasu tylko, ten z czasów egzaminu. Jego postać bestii. Momentalnie nad jego podobizną zobaczyła palącą się Wioskę Liścia ciała zmarłych. Wśród nich zobaczyła swoich przyjaciół... Kakashiego, Sasuke, Ino, Tsunade, Kibę, Hinatę i wszystkich innych..Na widok martwego ciała Naruto. Obudziła się z krzykiem, zalana potem. Spojrzała na cały pokój. ,,To tylko sen''.
Mimo tego, że się uspokoiła i zrozumiała ,,To tylko sen'' niesamowite wrażenie obserwowanej wróciło. Zaczęła się trząść.

Sakura miała rację w rogu jej balkonu na barierce siedział mężczyzna który przez zasłonki widział zarys ciała różowo włosej.

----------------------------------------------------
No więc tak... ma nadzieję że się podoba. Mi osobiście tak jakoś nie leży... Przepraszam za błędy itp. ale trudno;D Pozdrawiam ;*
~Emm..

3 komentarze:

  1. Cudowny rozdział jak zawsze;) Ciekawe czy Sakura odważy się wyznać Gaarze prawdę (tą o jego ojcu). No i kto ją obserwuje? Domyślam się że jakiś koleś z akatsuki :) Bo Gaara w tamtym momencie chlał, haha . ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciesze się, że na nowo piszesz :) Robi się coraz ciekawiej, akcja zaczyna się fajnie rozkręcać :)
    Lisa1

    OdpowiedzUsuń